Kobieto – uważaj na podstępny zawał

Objawy zawału serca nie zawsze wyglądają tak samo

Z uwagi na to, że o zawale mówi się dość sporo, większość osób w grupie ryzyka oraz wielu ludzi interesujących się medycyną wie, jak wyglądają jego objawy, co może być alarmujące. Mowa przeważnie o silnym bólu w okolicach serca, promieniującym na plecy czy do brzucha, uczuciu zimna, atakach paniki, niepokoju. Ciężko przeoczyć takie symptomy, ale okazuje się, że nie zawsze występują pełne objawy zawału lub bywają bagatelizowane. Do kardiologa zgłaszają się osoby, u których wykrywa się ślady po zawale, ale chory nic o tym nie wie. Najbardziej niespecyficzne są objawy zawału u kobiet. Panie często uważają, że dolegliwości przez nie odczuwane pochodzą np. z układu pokarmowego (niestrawność), powodowane są złą pogodą lub stresem. Podczas zawału mogą pojawić się różne bóle, słabe do umiarkowanych, które jednak nie zawsze są prawidłowo kojarzone z zawałem.

Co może świadczyć o zawale?

Będąc w grupie ryzyka (wiek, menopauza lub czas po menopauzie, miażdżyca, stres, itd.), kobiety powinny być szczególnie czujne. Odczuwanie duszności i niepokoju czy zmęczenia mogą być jedynymi objawami, które świadczą o przebiegu zawału. Niekiedy pojawia się też ból, ale niekoniecznie bezpośrednio w okolicach serca – lokalizowany jest w plecach, nadbrzuszu bądź krtani. Te objawy są znacznie mniej typowe od pojawiających się u mężczyzn i można je przegapić bądź zbagatelizować. Trzeba jednak wiedzieć, że pojawiają się nie tylko tuż przed zawałem, ale sporo wcześniej. Daje to wystarczająco dużo czasu, by podjąć skuteczne leczenie i zainteresować się kondycją swojego serca.

Rynek zdrowotny w Polsce

Problemy z brakami kadrowymi wśród specjalistów i personelu pomocniczego przekładają się na niską dostępność usług medycznych. Jest to jeden z najgorzej ocenianych aspektów funkcjonowania służby zdrowia. Według badań CBOS aż 82% Polaków uważa, że ciężko jest umówić się na wizytę u specjalisty, a 71% negatywnie ocenia dostępność personelu w szpitalach.

Problem ten pogłębia biurokratyzacja placówek medycznych. Według raportu NIK lekarze poświęcają 33% swojego czasu na wypełnianie dokumentacji medycznej i inne czynności administracyjne podczas wizyty stacjonarnej i aż 43% podczas teleporady.

Pierwszym krokiem w zwiększaniu dostępności personelu medycznego powinno być zatem efektywne wykorzystanie czasu już zatrudnionych specjalistów. Można to zrobić np. przez:

  • stosowanie podejścia digital first wobec pacjentów, zgodnie z którym pierwszy wywiad medyczny przeprowadza się zdalnie, by ocenić konieczność skierowania na wizytę osobistą,
  • integracje systemów informatycznych (np. z narzędziami do obsługi diagnostyki laboratoryjnej i obrazowej), 
  • automatyzację przepływu informacji pomiędzy poszczególnymi placówkami, co usprawni podejmowanie decyzji o leczeniu,
  • cyfryzację procesów administracyjnych (prowadzenie rejestrów elektronicznej dokumentacji medycznej),
  • wdrożenie systemów do automatyzacji rejestracji wizyt, które m.in. przypominają pacjentom o terminie konsultacji i zmniejszają liczbę „okienek” w grafikach lekarzy.

Każda automatyzacja, która pozwala odciążyć personel medyczny od żmudnych i powtarzalnych zadań, przekłada się na większą dostępność usług, wyższy poziom satysfakcji pacjentów i lepsze doświadczenia samych medyków. Ten ostatni aspekt jest szczególnie istotny w kontekście zmniejszania braków kadrowych i zachęcania wykwalifikowanych specjalistów do pracy w polskich firmach. 

Powszechny dostęp do internetu sprawia, że wiele procesów przenosi się do świata cyfrowego. Coraz więcej Polaków wykorzystuje sieć do celów związanych ze zdrowiem. Cyfrowi pacjenci podchodzą do usług medycznych tak samo jak do wszystkich innych usług. Ich podróż (Patient Journey) często zaczyna się właśnie w sieci i to tam po raz pierwszy mają kontakt z konkretnymi placówkami medycznymi.

Aby przyciągnąć takie osoby, trzeba dotrzeć do nich w miejscach, w których są już obecni. Oznacza to konieczność zbadania ścieżek pacjentów (Patient Journey), identyfikacji ich problemów, zmapowania wszystkich punktów styku z placówką medyczną i wreszcie stworzenia strategii skoncentrowanej na doświadczeniach pacjentów.

Aby wyjść naprzeciw oczekiwaniom cyfrowych pacjentów, branża medyczna musi zatem zacząć korzystać z tych samych metod i narzędzi, których już od dawna używa się w e-commerce jak np.: 

  • narzędzia do marketing automation wspierające targetowanie,
  • portale internetowe dla różnych grup docelowych (pacjentów, partnerów),
  • aplikacje i platformy e-commerce do zakupu leków, akcesoriów medycznych, czy badań diagnostycznych,
  • prowadzenie komunikacji wielokanałowej,
  • testowanie nowych form generowania leadów jak webinary, newslettery, landing pages itp.,
  • narzędzia do badania satysfakcji pacjentów.

Przyszłość nowych technologii w medycynie rysuje się w jasnych barwach – co do tego nie można mieć nawet cienia wątpliwości. Całodobowa dostępność czy nieustanny wzrost popularności akcesoriów do monitorowania funkcji organizmu (takich jak pulsometry, krokomierze) otwierają przed telemedycyną gigantyczne możliwości. Co więcej, pojawia się coraz więcej firm i startupów produkujących urządzenia, które ułatwiają zapewnienie lepszej opieki medycznej przez Internet.

Już dziś, spełniając zapotrzebowanie w zakresie telemedycyny, rośnie rynek produktów umożliwiających zdalne monitorowanie stanu zdrowia. Według szacunków ekspertów, wartość tego rynku do końca 2027 roku na całym świecie ma wynieść 43 miliardy dolarów. Jego rozwój jest zgodny z najnowszymi trendami, które mają optymalizować działalność placówek medycznych poprzez zapewnienie pacjentom w jak najszerszym zakresie opieki w miejscu zamieszkania oraz interweniowanie tylko w koniecznych sytuacjach. Przewiduje się również, że cały globalny rynek opieki zdrowotnej online będzie rosnąć w tempie 14,5% rok do roku, co oznacza że w 2027 roku może on osiągnąć wartość 230,6 miliarda USD.

2 komentarze

  1. Niekiedy pojawiają się też omdlenia, które są bardzo charakterystycznym objawem – nie traci się świadomości. Może to świadczyć o zbliżającym się zawale.

  2. Warto uważać na uczucie zmęczenia. Kojarzy się je z depresją, przepracowaniem, stresem, ale absolutnie nie z zawałem. A on atakuje znienacka.

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *